| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
kosiewski.
Sowa Magazyn Europejski

free counters

Wpisy z tagiem: prokurator

poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Prokurator nie taki głupi jak wypromowany w telewizji socjolog
sowa2010 - avatar
sowa2010: ... wypromowany w telewizji socjolog Migalski, który chciałby pogryźć rękę, która go wpisała na listę do wykarmienia w Brukseli. [sowa.quicksnake.pl]s

default picture
minutę temu  |   | 
 
  •  
    sowa2010 - avatar
    sowa2010: Dzikie kaczki i kałuża we Frankfurcie [sowa.quicksnake.de]s
  • default picture
    41 minut temu  |   |

  • http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Gawda-Polska-Niesioowski-postawi-krzyyk-na-Dolniaku-i-95-innych-ofiarach
    czwartek, 22 lipca 2010
    koniec Jarosława Kaczyńskiego. On już żadnych wyborów nie wygra
    http://enimages.websnapr.com/?size=u&url=http%3A%2F%2Fwiadomosci.onet.pl%2F2200850%2C11%2Cpalikot_lech_kaczynski_zginal_wskutek_wlasnej_glupoty%2Citem.html

    koniec Jarosława Kaczyńskiego. On już żadnych wyborów nie wygra

    Kaczyński był słabym, nieudolnym prezydentem, który źle wypełniał swoją funkcję. On blokował reformy Donalda Tuska, ośmieszał Polskę za granicą. Zginał tragicznie, to bez dwóch zdań, ale Lech Kaczyński zginał wskutek własnej głupoty, pychy, polityki historycznej, ego, nieprzestrzegania procedur.
    (...) Jarosław Kaczyński mógł wpływać na Lecha i domagać się od niego lądowania.
    mysowa (Donat LUSK )

    mysowaTrusted User

    82 Bookmarks
    http://enimages.websnapr.com/?size=&url=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80273%2C8118989%2CProkuratura_przeslucha_Kaczynskiego.html

    Kaczyński ma wezwanie do prokuratora na 27 lipca

    96 osób zginęło 1o kwietnia, a Rosjanie zlecili wojskowej prokuraturze w Warszawie przesłuchanie jednego tylko krewnego w linii bocznej, braty ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Jarosław Kaczyński ma być przesłuchany 27 lipca 2010r. a nie wiadomo, dlaczego potwierdza tę informację rzecznik Najwyższej Prokuratury Wojskowej, płk. Jerzy Artymiak, a nie rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej, która musi uprzedzić Kaczyńskiego o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. A jeśli Jarosław Kaczyński przesłuchany zostanie jako obwiniony o możliwość spowodowania katastrofy poprzez podjęcie za brata Lecha Kaczyńskiego zgubnej decyzji o przymusowym lądowaniu, to zostanie też uprzedzony o możliwości odmowy składania przez siebie zeznań. Kaczyński pouczony zostanie też o możliwości złożenia wniosku o naprawienie przez siebie szkody wyrządzonej właścicielom samolotu i lotniska oraz rodzinom Polaków zabitych w katastrofie 10 kwietnia 2010.
    wtorek, 20 lipca 2010
    Kaczynski ma problem na rekach, von Stefan Kosiewski

    kaczor w kasku


    20:26

    2010-07-20 | 10:48:12  sowa:

    Kaczyński ma problem na rękach, von Stefan …

    http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski
    Zadaniem filozofa jest podejmowanie prób zrozumienia problemów, a nie rozwiązywanie … «więcej»

    Zadaniem filozofa jest podejmowanie prób zrozumienia problemów, a nie rozwiązywanie problemów.
     
    Janusz Palikot jest magistrem filozofii, lecz ani nie stara się zrozumieć problemów, ani ich rozwiązać, bowiem z upodobaniem zajmuje się tylko ich pomnażaniem. Zaczął od prywatnych problemów z własną żoną, z którą nie umiał się uczciwie rozejść w spokoju, jak Bóg przykazał Mojżeszowi. Teraz ma mieć podobno problemy z partią, do której nie po to się przecież zapisał, żeby śnić tylko o mozolnym wspinaniu się do nieba po jakiejś drabinie, lecz żeby dopiąć swego. Pragmatyczny to zaiste filozof, bo żyjąc ze sprywatyzowanego po Magdalence Polskiego Monopolu Spirytusowego a wizytując własną córkę w Czeladzi nie pogardził przy tej to okazji marnym przecież prezentem kupionym mu za 100 złotych z kasy Urzędu Miejskiego przez burmistrza Marka Mrozowskiego z tej samej Platformy Obywatelskiej, wcześniej członka PZPR-u, PSL-u, UW-u, UP-e itd-e, kilku lokalnych ugrupowań zakładanych okazyjnie pod różnymi nazwami dla niepoznaki.
     
    Palikot miał mieć chyba duże problemy w związku z transferami pieniędzy na jakieś wyspy zagraniczne, nie podlegające polskiej jurysdykcji i opodatkowaniu, a  jednak jakimś cudem w Polsce nie słychać już o tych problemach i Janusz Palikot nie musi ich wcale rozwiązywać, ani nawet starać się zrozumieć, kto za tym komfortem psychicznym stoi, który on w Polsce uzyskał. Dla niego ważne jest, żeby obnosił się publicznie jak bikiniarz za Gomułki w szalenie drogich dla normalnych ludzi ciuchach i żeby go wszędzie było pełno jak po śmierci Urszulki, a już najwięcej w mediach. 
     
    Zadbano ostatnio o to przy pomocy telewizyjnej dziennikarki radiowej Moniki Olejnik, która jak mało kto potrafi z niczego wykrzesać przed mikrofonem dla milionów emocje przedwojennej, żydowskiej pyskówki, dolać oliwy do ognia, by cudownie spalić wszystko na panewce jak prawdziwa, farbowana blondynka.  Takoż zapewne pod wpływem tej samej magii telewizyjny niegdyś dziennikarz a obecnie redaktor naczelny pewnego tygodnika Lis kreuje Palikota na jedynego protagonistę tezy o umiejscowieniu źródła katastrofy pod Smoleńskiem w fatalizmie sprawczym braci Kaczyńskich. 
     
    Jak gdyby prezydent Lech Wałęsa nie przypominał nieustannie światu i Miastu od pierwszego dnia, kiedy tylko wyszło to na jaw, że jeden brat Kaczyński konsultował z drugim bratem przez telefon satelitarny, co ma zrobić z tą mgłą, przez którą lotnicy nie chcą wylądować.
     
    Jak gdyby dziennikarz Tomasz Lis nie umiał wpisać sobie do wyszukiwarki google zdania:  Zawiadomienie o przestępstwie spowodowania katastrofy samolotowej ... , którego to zawiadomienia Palikot przecież do prokuratury nie złożył, ani żadna inna osoba publiczna w Polsce, bo beneficjenci przemian własnościowych w Polsce, którzy skorzystali bardzo dobrze finansowo i w każdym innym wymiarze widzialnego świata na szatańskiej przemianie po 1989 roku, nie mają interesu w tym, żeby cokolwiek w Polsce zmieniać.
     
    Wszystko ma wszak pozostać tak, jak przewidywał Plan towarzysza Rakowskiego objawiony w Magdalence przez generałów tzw. partnerom społecznym wyłonionym z trockistowskiego KOR-u; Lech Kaczyński zasiadał tam w końcu stoła, przypomnijmy obok: Michnik, Geremek, Frasyniuk, Bujak i cała reszta cwaniaków spod ciemnej gwiazdy rewizjonistów marksistowskich, która dobrze chyba wyszła na tych fotografiach zrobionych im tam przez ubowców Kiszczaka przy biskupach i księżach.
     
    A jeśli nikomu nic nie może grozić za jakiekolwiek bezprawne czyny, nadużycie władzy, to i nikt publicznie nie przypomina, że 27 lipca Jarosław Kaczyński ma jednak stawić się przed oblicze Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Warszawie, żeby odpowiedzieć jasno i niedwuznacznie na kika prostych pytań; - czy była zmowa z bratem, że poleci niezależnie od premiera Tuska ta wycieczka do Katynia i czy była w przestrzeni powietrznej nad Smoleńskiem ta rozmowa telefoniczna z bratem przez telefon satelitarny i kto na kogo naciskał: Kain na Abla, czy Abel na Kaina?
     
    Bo i po co komu potrzebna w Polsce cała ta biblijna wiedza, jeżeli kardynał Dziwisz pospiesznie i nie wiedzieć, dlaczego zaklepał dla Kaczyńskich Wawel?  A przecież należy przy tym pamiętać, że to nie na ks. Dziwisza Służba Bezpieczeństwa miała w Watykanie haka, ale na ojca Hejmo.
     
    Warszawa nie może pogodzić się z tym, że zidentyfikowane przez brata ciało prezydenta i nie zidentyfikowane ciało ukochanej bratowej spoczywa tymczasem w Krakowie. Targówek upomina się o Pierwszego Warszawiaka, szemrze na razie w internecie Bródno. Palikot tymczasem pyta głupkowato w programie Moniki Olejnik: co będzie, kiedy okaże się, że to Lech Kaczyński spowodował tę katastrofę?. Czy ktoś będzie miał wtedy odwagę powiedzieć Dziwiszowi, że te zwłoki trzeba wyprowadzić z Wawelu?  
     
    Palikot zapomina, że wielu mądrych ludzi w Polsce mówiło w porę Dziwiszowi, żeby nie ważył się profanować Wawelu!  A w Watykanie o. Hejmo nie był przecież najbliżej przy papieżu, więc jak on niby miał tego Ojca św. podsłuchiwać?
     
    Czy prokurator będzie miał odwagę postawić jakieś pytanie Jarosławowi Kaczyńskiemu - zapytał mgr Palikot i popełnił grzech śmiertelny filozofów marksistowskich. Bo w normalnym, niekomunistycznym kraju obowiązują na całym, demokratycznym świecie procedury, zarówno generała lotnictwa, który nie ma nic do szukania w kabinie pilotów jak i dyrektora Kancelarii Prezydenta, dla którego nawet nie było w tej kabinie pilotów stołka. I człowiek wie, mając procedury, czego ma się w swojej pracy trzymać. Prezydent Kaczyński bezprawnie wywarł nacisk na pilotów, bo weszło mu to już w krew po Gruzji, jak alkohol po przyjęciu poprzedniego dnia w Pałacu Prezydenta.
     
    Prokuratora też obowiązuje procedura w takim państwie jak Polska. Prokurator wojskowy musi zwyczajnie postawić Kaczyńskiemu 27 lipca m.in. pytanie o ten alkohol pity przez brata poprzedniego dnia w towarzystwie na animusz, o lekarstwa oraz inne środki chemiczne; - czy wiadomo Panu, że brat przyjmował, brał, lub zażywał?
     
    Prokurator wojskowy w stopniu pułkownika nie może przecież się bać zapytać zwykłego posła o to, czy była rozmowa z bratem, którą mogli nagrać Rosjanie,  Niemcy, Izrael, USA, Południowa Korea i Afryka, bo chyba każdy  Murzyn już wie z "Akwarium" Suworowa, że jeśli prezydent jakiegoś ważnego mocarstwa środkowoeuropejskiego, który zadzierał z Moskwą, uzgadnia coś w samolocie z bratem stojącym twardo i mocno na ziemi,  to przecież każdy haker na całym świecie mógł tych Kaczorów nagrać, żeby ich w przyszłości szantażować posiadaną wiedzą na temat ich beztroski.
     
    Janusz Palikot nie powinien wątpić w odwagę polskiego żołnierza, gdyż nie ma do tego prawa, by pomawiać prokuratora i pułkownika Szeląga o tchórzostwo, bo kardynał Dziwisz wiedział przecież, jak bardzo Lech Kaczyński sam się czegoś bał po zawaleniu się hali z gołębiami w Katowicach, że na głowę dał sobie nawet włożyć ogromny, strażacki kask i wyglądał w nim jak czerwony muchomor, wystraszony jak purchawka. A taki z tego Kaczyńskiego był wcześniej chojrak jak odstawia  teraz chojraka Jarosław, który w stanie wojennym lojalki podpisywał jak żaden inny Polak, za dwóch, bo taki był wówczas odważny i bez Eurokurskiego psa.
     
    Czy partia PiS Kaczyńskich kończy się tak oto na rękach prezesa, jak skończyła się po innych przegranych wyborach AWS Krzaklewskiego? Palikot nie podejmuje próby zrozumienia problemu, który stoi przed Jarosławem Kaczyńskim, a nie przed prokuratorem, bo taki z Palikota filozof, jak wuwuzela z koziej trąbki.
     
    Problemem dla Polski, którego mgr Palikot zdaje się mieć za zadanie nie dostrzegać, jest zagwarantowana układem z Magdalenki, utajnionym w swoim czasie przed Narodem Polskim, nienaruszalność i bezkarność tzw. elit rządzących. Problem to zaprawdę diabelski taki zawarty przez złoczyńców układ o odpuszczeniu win naszym winowajcom i niekaraniu ich za grzechy.
    Układ, o którym Kaczyński  wciąż przypomina po to, by się nim zastawiać i bronić, gdyż sądzi, że jest to układ wieczny, bo zawarty w Magdalence przy udziale hierarchów Kościoła Katolickiego.
     
    Tymczasem Kościół to jest rzecz święta i wara fałszywym katolikom od wycierania nim sobie rąk. Kościół Powszechny stanowi wciąż niezmienną treść i podstawę życia wielu milionów Polaków, bo Kościół to każda wierząca w Jezusa Chrystusa osoba, Ty i ja, my wszyscy wierzący w Sprawiedliwość Bożą.  A Jarosław Kaczyński jest tylko papierowym tygrysem lakmusowym, którego prokurator ma z obowiązku zamoczyć w procedurach, żeby wykazał swoją obecność w człowieku odczyn Zła.
     
    Lech Kaczyński był przed kilku laty na Ukrainie i miał złożyć kwiaty na mogiłach pomordowanych i pochowanych w okolicach Charkowa tysięcy oficerów Wojska Polskiego, a jednak przeleciał się tam wtedy tylko po to, żeby popierać w kampanii wyborczej pomarańczowego Europejszczyka Juszczenkę, a na mogiły naszych Ojców nie poleciał, choć nie przeszkodził mu żaden tuman, mówiąc po rosyjsku, żadna mgła. Może nie chciał się tam z małpką chwiać, jak poprzednik nad mogiłą w innym miejscu chwiał? Może miał jakieś paranormalne przeczucie? Kardynał Dziwisz może więc powołać w tej sprawie  Komisję Kościelną, jak do zbadania ubeckiej przeszłości biskupów i księży i cudów, które rzekomo masowo się dzieją w Polsce z pomnikami Karola Wojtyły, który był przecież tylko człowiekiem, choć pospiesznie okrzyczano go dla czyjejś potrzeby świętym. Naród Polski ma dość przebywania w tym cyrku.
     
    Polakom potrzeba nowej siły politycznej na miejsce fałszywego PiS-u, któremu jak trwoga, to do Gierka od Boga. Bo były premier i komunista Leszek Miller nie dał się jeszcze poznać po tym, że skończył się już w polityce i znowu gotów sięgnąć po zero do kabały. Tym razem dla Jarosława Kaczyńskiego, żeby rozeszła się po kościach 96 ofiar odpowiedzialność za katastrofę i skończyło wszystko na małpich żartach, a Palikot z tego samego względu bredzi, żeby Kaczyńskiego wypędzić z Polski na banicję. A czy zapytał Palikot Polaków, co sądzą o książce"Zbrodnia i kara" Dostojewskiego? A czy w Izraelu chcieliby tego Kaczyńskiego,  jeśli on taki ponoć wielki polski patriota, że nawet bez własnego konta na tych Wyspach Bergamutach.
     
    Z Frankfurtu nad Menem mówił
    Stefan Kosiewski
    http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski