za przygotowanie zwykłej, niezbyt rozbudowanej strony bierze się
10 tys. złotych. Fachowcy zajmujący się przygotowaniem takich witryn mówią, że
strona: beta.prezydent.pl jest ... warta znacznie mniej. Za 363 tysiące złotych
można kupić w stolicy małe mieszkanie.
Spot mocno przypomina słynneorędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z marca tego roku przygotowane przez Jacka Kurskiego. Wtedy po raz pierwszy w oficjalnym przemówieniu ważnego polskiego polityka do społeczeństwa pojawiły się krótkie materiały filmowe i muzyka w tle. "Jest lepiej i będzie jeszcze lepiej, niż jest" - rozpoczyna swoje przemówienie w nowym spocie ING Bank Śląski Marek Kondrat. Po chwili wymienia, pod względem których bogactw doganiamy lub prześcigamy Unię Europejską, podając zabawnie różnorodne przykłady śmieszne tym bardziej, ponieważ poprzedzone krótkimi pauzami. "Nadszedł ten czas, aby podnieść dumnie głowę i powiedzieć: Bogaćmy się" - kończy aktor. A w tle cały czas słychać harmonijną muzykę klasyczną. http://www.wirtualnemedia.pl/article/2428096_Marek_Kondrat_parodiuje_prezydenta_
Jarosław Kaczyński samokrytycznie o żydowskich władzach i elitach "nowej Polski" po 1989 r.
onet.pl (...) Według niego, "władze nowej Polski, które zaczęły kształtować się w 1989 także nie przejawiały większego zainteresowania tą problematyką". Jak dodał, władze te "prowadziły politykę, która przynajmniej pośrednio szkodziła polskim interesom, także w odniesieniu do tych kwestii".
Jak wyjaśnił, społeczeństwu wmawiano, że problemu nie ma. W ocenie J. Kaczyńskiego, stosunek polskich władz do historii naszego kraju, w tym historii II Wojny Światowej zasadzał się na tym, że "Polacy mieli przepraszać".
- Polacy mieli przepraszać, Polacy, naród po Żydach najbardziej skrzywdzony w trakcie II Wojny Światowej, mieli nieustannie przepraszać - powiedział. Szef PiS podkreślił, że nie wie, co kryło się za tą polityką, ale "na pewno nie było to dobre rozeznanie charakteru stosunków międzynarodowych".
- Kto się w ten sposób zachowuje, ten buduje podstawy dla roszczeń, różnego rodzaju roszczeń: moralnych, ale w konsekwencji także i dla roszczeń innego rodzaju - uważa szef PiS.
- I rzeczywiście ten sposób uprawiania polityki prowadził do coraz większego wzrostu rozzuchwalenia tych, którzy zamiast się wstydzić, przepraszać i w niejednym wypadku regulować swe materialne zobowiązania, zaczęli zgłaszać roszczenia w stosunku do naszego kraju - powiedział J. Kaczyński. Jak mówił, najpierw próbowano zrewidować historię i "to nieustannie trwa", a później zaczęto zgłaszać roszczenia indywidualne.
Sejm przyjął uchwałę w sprawie trybu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, zgodnie z którą nastąpi to w drodze parlamentarnej. Premier Donald Tusk mówił dziennikarzom, że przyjęcie Traktatu przez parlament jest drogą szybszą (...) .
Posłowie PiS - jak zapowiedział w środę prezes tej partii Jarosław Kaczyński - będą mieli swobodę decyzji w tej sprawie, ze względu na toczącą się w partii dyskusję. Sam Jarosław Kaczyński uważa, że traktat powinien być ratyfikowany w drodze parlamentarnej, możliwie jak najszybciej.
Platforma Obywatelska bada biznesową przeszłość Porozumienia Centrum, pierwszej partii Jarosława Kaczyńskiego - dowiedział się "Newsweek".
- Znamy brzydkie fakty z przeszłości politycznej i biznesowej Kaczyńskich i ich najbliższych współpracowników - stwierdza w wywiadzie dla "Newsweeka" lider PO Donald Tusk.
Według informacji "Newsweeka" chodzi o powtarzane już wielokrotnie oskarżenia pod adresem Kaczyńskich. Platforma interesuje się bowiem działającą na początku lat 90. spółką Telegraf kojarzoną z PC, a także związkami tej partii z aferą FOZZ.
- Niektóre z faktów są przygnębiające - mówi enigmatycznie Tusk.
Niedawno podobny atak na Kaczyńskich przypuścił lider Samoobrony Andrzej Lepper. I został uznany za wariata. Tusk nie boi się takich oskarżeń. I dorzuca jeszcze jeden wątek: Mamy dobrze udokumentowane uwłaszczenie się fundacji i firm związanych z Kaczyńskimi na majątku RSW. Chodzi m.in. o przejęcie kilku kamienic w centrum Warszawy.
Tusk ma na myśli związaną z Kaczyńskimi Fundację Prasową Solidarności oraz spółkę Srebrna, w której oprócz Kaczyńskiego swego czasu pracowali m.in. wicepremier Przemysław Gosiewski, marszałek Sejmu Ludwik Dorn, minister skarbu Wojciech Jasiński oraz szef gabinetu politycznego premiera Adam Lipiński. W posiedzeniach jej władz czasami uczestniczył nawet Lech Kaczyński. Na początku działalności PiS ta firma i związane z nią instytucje - spółka Srebrna-Media oraz Fundacja Nowe Państwo - zapewniały finansowanie projektów bliskich tej partii.
boskie pochodzenie konia jakie jest - każden widzi: władze w Polsce kreują animatorzy zagraniczni, a nie Polacy
Kiedy zwycięski [po wygraniu wyborów] establishment usadowi się już na stołkach i synekurach, natychmiast zapomina o swym elektoracie, o tym co komu obiecywał i zaczyna wierzyć w swe boskie pochodzenie.
ZARAZA W KRWIOOBIEGU DEMOKRACJI CZĘŚĆ I 1. Demokracja jako taka Nie od dziś wiadomo że państwo jako wytwór cywilizacji, powołane zostało przez jednostki silniejsze dla ugruntowania swej przewagi nad słabszymi, co pozwalało krzywdzić słabszych w aureoli prawa. Nawet jak twierdzą niektórzy ateiści, wierzenia w sprawstwo sił nadprzyrodzonych, wymyślono po to aby ukryć rzeczywistych sprawców nieszczęść ludzi terroryzowanych przemocą. Jak było tak było, faktem jest że na bazie sprzeciwu wobec nieograniczonej władzy tyranów, satrapów i innych władców, w starożytnej Grecji narodziła się idea demokracji. To prawda że demokracja ateńska była ustrojem biorącym w obronę przed tyranami obywateli, czyli klasę średnią a nie niewolników ale stała się wzorcem, który mogły naśladować wszystkie warstwy społeczne. Obywatelem demokratycznych Aten był człowiek wolny, w wieku minimum 20 lat, a od reform Klejstenesa (507 r. pne), nastąpiło zatarcie różnic majątkowych. Ta właśnie egaliteryzacja społeczeństwa, stała się jedną z głównych wartości demokracji. W kontekście tej cechy demokracji, wszyscy obywatele są równi. Kiedy okazało się że mimo to nadal obywatele są równi i równiejsi, doprecyzowano tą zasadę „wobec prawa”. Czyli obecnie demokracja to taki pokraczny ustrój w którym obywatele są równi wobec prawa stanowionego według potrzeb grup uprzywilejowanych, decydujących czego prawo nie powinno regulować. A więc, poza regulacjami prawnymi, pozostaje cały kompleks dziedzin decydujących o nierówności obywateli. No to i mamy demokracje, którym obce jest podstawowe założenie tego ustroju „aby silni nie krzywdzili słabszych”. Historia świata nie zna idealnego ustroju politycznego, zabezpieczającego w równym stopniu wszystkie interesy wszystkich obywateli, aby był odporny na korupcję i głupotę. W starożytnej Grecji demokracja była pochodną ludzkiego geniuszu, który zamiast być doskonalony ulegał stopniowemu zwyrodnieniu do postaci dzisiejszej. Lecz ludzkość dziś w katalogu ustrojów nie ma do zaoferowania nic lepszego, zatem nadzieja w doskonaleniu rozwiązania tego co mamy najlepsze. Nadzieja także w tym że, ludzkość wydziera Molochowi niewiedzy, coraz większe połacie wiedzy i pójdzie za radą amerykańskiego pisarza Edwarda Abbey (1927-1989) „Jeśli sprzeciw nie wystarczy, musicie stawić opór. A jeśli i opór nie wystarczy, musicie zrobić przewrót”. I to przewrót w obronie demokracji, zanim zostanie zakończony wymuszany na siłę proces globalizacji, której ostatecznym efektem będzie ustrój totalitarny (jedna owczarnia - jeden pasterz). 2. Kto rządzi naszą Polską demokracją Przechodząc na pole demokracji w Polsce, mieliśmy ostatnio ciekawe doświadczenie w tym względzie. Upublicznienie przez prokuraturę warszawską, podsłuchanych rozmów telefonicznych min. Kaczmarka, komendanta głów. policji - Kornatowskiego i innych, i nie udowodniło że dokonali oni jakichś przestępstw a tylko ukazało to że, Kaczmarek składał fałszywe zeznania w jednej sprawie co miało implikować jego niewiarygodność w innych, daleko ważniejszych sprawach. Jednak niejako przy okazji, cała Polska dowiedziała się jakim językiem posługują się polskie „elity” polityczno-biznesowe a także wypłynęła z mroku ‘tajemnicy państwowej’ niejasna rola jednego z najbogatszych ludzi w Polsce, R. Krauzego. Ten ‘biznesmen’ - właściciel firmy komputerowej „Prokom”, wzbogacony na kontraktach państwowych, nazywany w slangu telefonicznym „płatnikiem”, kiedy funkcjonariusze CBA (Centralne Biuro Antykorupcyjne) są przed bramą jego posesji w Gdyni, dzwoni „na komórkę” Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, po czym CBA odstępuje od przeprowadzenia akcji. Krauze pakuje walizki i wyjeżdża „na urlop”. Po tych zdarzeniach okazuje się że, Krauzego wszyscy spotykali całkiem przypadkowo i to przelotnie. Nawet obaj panowie K&K zapomnieli że niedawno pani Prezydentowa, była matką chrzestną nowego jachtu R. Krauzego. To zestawienie, publicznie podawanych informacji, każe domniemywać istnienie powiązań biznesu z ludźmi władzy. W przypadku ery Millera rządziła Agora (Michnik do Millera: „...możecie uchwalać co chcecie a ja to i tak uwalę”), erę Kwaśniewskiego wspierał Kulczyk a rządy AWS - Stokłosa zaś Kaczyńskich - Krauze. Jeszcze gdzieś po drodze ‘chachmęcił’ Gudzowaty i paru innych, którzy także dorobili się fortun w podejrzanych okolicznościach. Można te spostrzeżenia uogólnić domniemaniem, że „każdy układ rządzący w Polsce ma swego sponsora” (płatnika). Zakładając że od 1989 roku, nominalnie mamy w Polsce ustrój demokratyczny w którym z definicji, źródłem władzy jest wola większości społeczeństwa, pojawia się pytanie czyją wolę realizują elity polityczne, społeczeństwa czy swoich sponsorów? Wydaje się że niestety praktyka sprawowania władzy, rozmija się jednak z demokratycznymi założeniami ustrojowymi. Analizując problem wpływu kapitału na demokrację stosowaną, będę odnosił się tylko do fundamentalnej dla demokracji zasady „realizacji woli społeczeństwa” (bez której demokracja po prostu nie istnieje). 3. Preparowanie źródła władzy Społeczeństwo w wyborach typuje do sprawowania władzy krąg polityków, najczęściej na zasadzie mniejszego zła a nie większego dobra, najczęściej przy braku rzeczywistych możliwości świadomego wyboru, najczęściej pod presją sowicie opłacanych przez oligarchów środków masowej propagandy, dezinformacji i manipulacji świadomością. Już na tym etapie formowania się władz państwa, rola publikatorów zaznacza się w sposób oczywisty. To one decydują o tym co polscy wyborcy powinni wiedzieć a czego nie, którzy politycy i ugrupowania zasługują na dostąpienia zaszczytu sprawowania władzy a którzy są niegodni. To nie programy ugrupowań - a sympatie i antypatie szerzone w społeczeństwie bez ograniczeń przez publikatory, decydują o wynikach wyborów. Jeśli zważymy że te środki masowego przekazu z zasady są własnością kapitału zagranicznego, nieodparcie narzuca się wniosek iż władze w Polsce kreują nie Polacy a nieznani z imienia animatorzy zagraniczni, ukryci pod - % udziału spółki w spółce, trzeciej i kolejnych spółek. Z czystym sumieniem można przyjąć że tak naprawdę Polacy nie wiedzą, kto i w jakim celu dokonuje wyboru opcji rządzącej, manipulując ich emocjami. A doskonałym przykładem jest eksplozja zaufania społeczeństwa do PiS, jednorocznej partii, która z niespełna 10 % poparcia, stała się nagle główną siłą polityczną w Polsce. Ukształtowana przez publikatory wg potrzeb oligarchii finansowej „wola większości społeczeństwa” jest taka jak jej źródło przeinaczona. 4. Deprawacja demokratycznych narzędzi Słuchając wypowiedzi polityków, czytając „programy” ugrupowań, odnosi się wrażenie że im częściej pada słowo „demokracja”, tym autorom dalsza jest idea demokracji. Zastanawiające jest także to że obrońcami demokracji są głównie ci, którzy odnoszą z jej praktykowania największe korzyści. Nie jest to tylko moja obserwacja wynikająca z chorej wyobraźni i widzenia demokracji w krzywym zwierciadle. Znakomity facecjonista amerykański z XIX wieku, zauważył to jako pierwszy twierdząc że: „Arystokrata to demokrata z wypełnionymi kieszeniami”. I nic do tej definicji ani dodać ani nic ująć, demokrację budują i strzegą „jak oka w głowie” ci, którym przynosi ona dywidendy. Kiedy zwycięski [po wygraniu wyborów] establishment usadowi się już na stołkach i synekurach, natychmiast zapomina o swym elektoracie, o tym co komu obiecywał i zaczyna wierzyć w swe boskie pochodzenie. Za podstawowe swe zadanie przyjmuje skonsumowanie wyborczego zwycięstwa. Postanawia też że mandat do sprawowania władzy jest równoznaczny z przyzwoleniem na wszystkie samowolne decyzje, jakie będzie miał ochotę podjąć, łącznie też ze sprzedażą wszystkich obywateli w jasyr albo inną niewolę po wsze czasy. Establishment wie lepiej co potrzeba społeczeństwu i za nic nie pozwoli aby społeczeństwo, decydowało o sprawach najistotniejszych dla siebie w referendach. Uzurpuje sobie zatem prawo odmowy podmiotowości społeczeństwu które jest wszakże źródłem władzy. Zatem zwycięzcy „demokratycznych” wyborów w Polsce (niezależnie czy to był PRL, III czy IV Rzeczpospolita) są rządami uzurpatorów. I tu zaczyna się drugi etap wpływu kapitału na demokrację. Pieniądz służy korumpowaniu tak wybranych przedstawicieli narodu, zjednując ich do uchwalania korzystnych dla pieniądza i jego właścicieli rozwiązań legislacyjnych jak też korumpowaniu urzędników państwowych i samorządowych, którym pozostawiono zbyt duży w stosunku do ich kwalifikacji moralnych margines decyzyjności. Jest oczywistym że, dla osiągnięcia korzystnych dla biznesu zmian legislacyjnych [a niekorzystnych dla większości niebiznesowej] oraz korzystnych dla pojedynczych podmiotów gospodarczych decyzji administracyjnych [ze szkodą dla ogółu], potrzebne są duże sumy pieniędzy. Mały a nawet średnio majętny kapitał, nie ma szans na finansowe sterowanie legalnymi organami państwa, liczą się tylko potentaci finansowi, rodzimi a głównie zagraniczni. Cezary Rozwadowski, 30 września 2007 r. To zestawienie, publicznie podawanych informacji, każe domniemywać istnienie powiązań biznesu z ludźmi władzy.
(...) Problem jest nie taki, czy sam akt pod nazwą wybory się odbędzie, ale czy zamiast wyborów nie będziemy mieli plebiscytu w mętnej sytuacji. Reżimy autorytarne bardzo często wspierają się na plebiscycie. Popatrzmy na Wenezuelę. Pojęcie wolnych wyborów jest nieźle rozwinięte w politologii. I zapisane w konwencjach. By były wolne wybory, nie może występować jakakolwiek presja administracyjna na kandydatów i wyborców, musi być swoboda konkurencji, wolne media, uczciwe zliczenie głosów, prawo do informacji obywateli, alternatywne źródła informacji itd. Więc wolne wybory muszą zakładać działanie instytucji demokracji, w tym komisji śledczej.
Dlaczego komisji śledczej?
Bo ona gwarantuje prawo do informacji...
(...) Jarosław Kaczyński fatalne, prezydent niewiele lepsze. Poza tym co z tego wynika? Dla preferencji wyborczych - niewiele. I widać coraz więcej elementów tej porażki. Np. całkowicie niechętne otoczenie międzynarodowe. Obraz Polski na świecie jest już uformowany, doświadczają tego dotkliwie setki tysięcy Polaków, którzy tam pracują. W wielu wymiarach ujawnia się niesprawność rządu. Bo co z tym Euro 2012, reformą finansów publicznych, służby zdrowia, mieszkaniami, autostradami? A reklamowany wzrost gospodarczy jest na podobnym poziomie jak u sąsiadów. Rząd opowiada o silnym państwie, a ono - gołym okiem to widać - straszliwie szwankuje.
To znaczy...
Niedawno miało miejsce symptomatyczne wydarzenie. Zabito syna "Dziada". Gazety napisały, że to był wyrok, porachunki gangsterskie itd. A co to oznacza? Że istnieją nadal grupy, które wydają wyroki, że w biały dzień się zabija. To narusza monopol państwa na przemoc fizyczną i na sądzenie. I to przechodzi bez echa! Na ten temat minister Ziobro konferencji nie zwołał, podczas gdy to jest zamach na państwo. Weźmy sprawę stłumienia strajku kierowców w Kielcach. Co to znaczy? Że są prywatne wojny? To można użyć prywatnej armii wobec legalnego strajku? Państwo już nie reguluje stosunków pracy? Słabość władzy państwowej widzieliśmy też niedawno, gdy nowy minister edukacji wypowiedział się na temat ocen z religii. Natychmiast bp Głódź huknął i ta władza podwinęła ogon. Gdzie tu siła? (...)
Pesymistyczne, żydowskie czarnowidzenie świata sublimuje się w literaturze prozą Franza Kafki, w której człowiek przemieniony zostaje w marnego robaka obdarzonego losem, a więc przyszłością z góry już przesądzoną w procesie kapturowym, na który skazany nie może się stawić, bo Vorbestimmung (przeznaczenie) nabiera mrocznych barw już w mitycznym zawsze, czasie niemożliwym do wyraźnego określenia umysłem ścisłym żyda.
Optymizmem i radością życia mimo wszystko tryska natomiast żydowska mądrość życiowa wszechobecna w anegdotach przekazywanych z ojca na syna w rodzinach, w których nijak nie można uskładać dla córki na posag. Mądrość, którą cadyk trzepie z rękawa, a dobra żona wytrzepuje z okruchami za okno, żeby strapiony kłopotami finansowymi dnia mąż mógł odpocząć i zasnąć wreszcie w spokoju.
Czy należy przez to rozumieć, że Jarosław Kaczyński dla dobra Polski powinien się wreszcie ustatkować? Czy należy zrozumieć, że potrzebna Polakom żona dla premiera, która umiałaby otworzyć pośród ciemnej nocy okno, by wykrzyczeć do czarnego, wilczego podwórka:
- Ronald Lauder! Czy ty byś chciał, żeby tobie premier Polski dał 60 miliardów dolarów? Za mienie utracone przez innych żydów na terenach, które Polska utraciła na rzecz Związku Sowieckiego?
- Lauder! On tobie nie da tych miliardów! Po czym odwróciła się do męża i rzekła: Daj, ać, ja pobruszę, a ty pocziwaj.
Jest przekonany, że mu szyją buty, bo go chcą wysadzić ze stołka
gross machen / kliknij w fotkę, żeby powiększyć
Takie Ersatz-Schuhe (er-K.-i, buty zastemcze) można otrzymać w żydowsko-amerykańskich marketach w Polsce i na Zachodnim Brzegu Odranu, kiedy Polaka okradna złodzieja, a Byrt otchodzi z ambasada i o to chodzi , żeby odchodził jako obrońca Polska i Polaków, a nie szpieg komunistyczna służb specjalnych w Brukseli i ta, co podpisała kontrakt na budowę tzw. wirtualnej ambasady w Berlinie (170 mln dolarów, niemiecka firma nie budowała, a kasowała - Rzeczpospolita informowała, sowa butów nie lizała) http://get.rssgenerator.de/?f=164
''Wesoła'' reklama Media Markt o Polakach złodziejach
Ta reklama emitowana jest w tej chwili w niemieckiej telewizji - kto nie zna niemieckiego poniżej tłumaczenie. Do 3 panów z reklam MM w Niemczech podchodzą 3 panowie z Polski, którzy notabene posługują się łamanym niemieckim ze słowiańskim akcentem:
Polacy: - O trzech sławnych Panów Media Markt, pozdrawiamy i dziękujemy.
Panowie z reklam Media Markt: - Za co?
- Produkty jedyne na świecie, ceny niskie i "głębokie" jak polska dusza, wy wpaniała drużyna trzymam kciuki mistrzostwo świata
Polacy odchodzą dalej. Panowie z Media Markt kontynuują: - Polak... jednak przyzwoity człowiek, tutaj mam swój zegarek... I widzimy Panów bez spodni. + + + + +
Nie dla idiotów? Dobry dowcip na zrobienie idiotów ze wszystkich. W tej firmie zawsze było DROGO. Większość produktów takich jak (aparaty czy kamery) tej rzekomo taniej firmy można zawsze kupić za 10-20% niższą cenę gdziekolwiek indziej... teraz doszedł jeszcze jeden powód by omijać ich szerokim łukiem z daleka... + + + + + http://www.joemonster.org/download.php?d_op=getit&lid=2251