kosiewski.
Sowa Magazyn Europejski

free counters
Blog > Komentarze do wpisu
Spółka Srebrnych Dzwonów Krypta Srebrna ZOO. Kryptorasizm syjonistyczny, Jarosław na prezydenta.


 
Czy Jarosław Kaczyński spocznie jeszcze w dynastycznym grobowcu rodzinnym Mackiewiczów i Kaczyńskich na Wawelu, czy też wygra przy wsparciu postkomunistów prezydenckie wybory 2010 roku i zostanie jako primi unter pares pochowany na warszawskich Powązkach przy Bierucie, Jaruzelskim i kto tam jeszcze robił w Polsce powrześniowej za prezydenta, a nie zastrzegł sobie, że nie chwała mu po śmierci w tym miejscu?

 

Jarosław Kaczyński, syn Rajmunda (dla swoich: Mundka) kandyduje na urząd opróżniony po śmierci jego brata, żeby - jak to uzasadnił poblicznie: wypełnić testament tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem.  W katastrofie koło Smoleńska zginął tragicznie m.in. kandydat postkomunistów na prezydenta RP, dla którego przed katastrofą koledzy uruchomili stronę internetową  superszmaja.pl pod prawdziwym, żydowskim nazwiskiem, a po katastrofie sam kardynał Glemp w serwiliźmie ekstatycznym rozkodował Bramy Niebieskie bredząc w kazaniu na Pradze, że nie wiadomo, czy to przypadek tak chciał, czy też sam Pan Bóg otworzył dla zabitych nad Smoleńskiem Niebo.  Obecnie strona internetowa otwarta dla Szmajdzińskiego jest zablokowana, a kardynał może sobie nadal nieodpowiedzialnie przyjmować do Nieba Stalina i żydokomunistów oraz  powoływać się przy tym na sukcesję apostolską, która mocą władzy przekazanej Piotrowi przez Pana Jezusa pozwala kardynałowi Dziwiszowi na grzebanie zwykłych urzędników państwowych żydowskiego pochodzenia w kryptach dla zasłużonych Polaków kościoła św. Piotra i Pawła, nowym Panteonie Narodu Polskiego w Krakowie.
 
Jarosław Kaczyński osobiście zadecydował o starcie w wyborach prezydenckich śp. Lecha Kaczyńskiego przed paru laty a nie wiadomo, czy to nie ten sam Jarosław Kaczyński zadecydował też o lądowaniu samolotu w lesie opodal Smoleńska.  Nazajutrz bowiem po ujawnieniu nieposkromionych  ambicji Jarosława Kaczyńskiego ujawniono, iż na pokładzie samolotu była jeszcze jedna czarna skrzynka, która nie wpadła jednak w ręce rosyjskim badaczom katastrofy. To już czwarta czarna skrzynka na pokładzie samolotu, z którego Lech Kaczyński łączył się telefonicznie z bratem Jarosławem na kilkanaście minut przed śmiercią.
 
Nie wiadomo, ile podobnych skrzynek jeszcze się znajdzie, bo od katastrofy minęło przecież 17 dni, a  żaden z wypowiadających się na ten temat poważnych ponoć ekspertów lotniczych nie wiedział tego, ile tak naprawdę tych urządzeń rejestrujących i podsłuchów tam było.  Wiadomo przy tym, że oprócz specjalistów do wyjaśniania przyczyn katastrofy zatrudnionych było ze strony Warszawy m.in. Klichów dwóch, a jeszcze strona kościelna nie orzekła, czy to tylko przypadkowa zbieżność żydowskich nazwisk, czy żydowska chucpa zgodna z wolą Pana Boga.
 
"Nie bądź bezpieczny" - przestrzegał Czesław Miłosz, pochowany w Krakowie na Skałce poeta i bezbożnik: "Spisane będą czyny i rozmowy".  Jarosław Kaczyński może nie znać treści masońskich traktatów poetyckich Miłosza, ale zna z pewnością treść wiersza kojarzącego się wszystkim w Polsce z bramą Stoczni w Gdańsku.
 
Jarosław Kaczyński wie, kto podsłuchuje i spisuje w Polsce rozmowy, kto zbiera lojalki podpisywane wielokrotnie przez tych samych, wytypowanych do tego przez ubowców ludzi. Jarosław Kaczyński do ostatniej chwili zwlekał ze zgłoszeniem swojej osoby na stanowisko opróżnione przez tragicznie zmarłego brata. W końcu oświadczył, że kandyduje "zgodnie z wolą rodziny".
 
Jarosław Kaczyński nie założył sobie jeszcze własnej rodziny, nie ma żony ani dzieci; matka Jarosława z domu Szydłowska dożywa w spokoju ostatnich swoich dni, dla spokoju też nie informowano jej o śmierci syna. Należy przyjąć, że Jarosław nie zaprzątał głowy najbliższej sobie Osoby aktualnymi działaniami politycznymi, bo takich rzeczy się przecież konającemu człowiekowi nie robi.
 


Jarosław Kaczyński mówiąc o uzgodnieniach z rodziną mógł więc mieć na myśli jedynie nową, drugą rodzinę jedynej córki Lecha Kaczyńskiego Marty, rodzinę Marka Dubienieckiego, syna Mariana z Kwidzyna, przewodniczącego sądu partyjnego pomorskiego SLD, który w 1999 roku przyznał się do służby w PRL-owskich organach bezpieczeństwa. Marcin jest prawnikiem i pracuje dla ojca.
 
Jarosław Kaczyński obiecał przed wyborami na premiera, że rozliczy postkomunizm, a nie rozliczył. Obecnie kandyduje z ramienia tej samej partii PiS, na stanowisko prezydenta RP i w związku z tym będzie musiał znowu coś przed wyborami Polakom obiecać.  Można wierzyć, że postkomuniści nie tylko na Pomorzu modlą się, żeby Kaczyński nie chciał broń Boże rozliczyć spółki z układu: Krypta Srebrnych Dzwonów Srebrna z ograniczoną odpowiedzialnością.
 
Stan David Ligoń

Z Frankfurtu nad Menem czytał
wtorek, 27 kwietnia 2010, reakcja