<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>boskie pochodzenie konia jakie jest - każden widzi: władze w Polsce kreują animatorzy zagraniczni, a nie Polacy&#xD;
 - komentarze</title>
    <link>http://safari.blox.pl/2007/09/boskie-pochodzenie-konia-jakie-jest-kazden-widzi.html</link>
    <description>   Kiedy zwycięski [ po wygraniu wyborów ] establishment usadowi się już na stołkach i synekurach, natychmiast zapomina o swym elektoracie, o tym co komu obiecywał i zaczyna wierzyć w swe boskie pochodzenie. ZARAZA W KRWIOOBIEGU DEMOKRACJI CZĘŚĆ I   1. Demokracja jako taka Nie od dziś wiadomo że państwo jako wytwór cywilizacji, powołane zostało przez jednostki silniejsze dla ugruntowania swej przewagi nad słabszymi, co pozwalało krzywdzić słabszych w aureoli prawa. Nawet jak twierdzą niektórzy ateiści, wierzenia w sprawstwo sił nadprzyrodzonych, wymyślono po to aby ukryć rzeczywistych sprawców nieszczęść ludzi terroryzowanych przemocą. Jak było tak było, faktem jest że na bazie sprzeciwu wobec nieograniczonej władzy tyranów, satrapów i innych władców, w starożytnej Grecji narodziła się idea demokracji. To prawda że demokracja ateńska była ustrojem biorącym w obronę przed tyranami obywateli, czyli klasę średnią a nie niewolników ale stała się wzorcem, który mogły naśladować wszystkie warstwy społeczne. Obywatelem demokratycznych Aten był człowiek wolny, w wieku minimum 20 lat, a od reform Klejstenesa (507 r. pne), nastąpiło zatarcie różnic majątkowych. Ta właśnie egaliteryzacja społeczeństwa, stała się jedną z głównych wartości demokracji. W kontekście tej cechy demokracji, wszyscy obywatele są równi. Kiedy okazało się że mimo to nadal obywatele są równi i równiejsi, doprecyzowano tą zasadę &amp;#8222;wobec prawa&amp;#8221;. Czyli obecnie demokracja to taki pokraczny ustrój w którym obywatele są równi wobec prawa stanowionego według potrzeb grup uprzywilejowanych, decydujących czego prawo nie powinno regulować. A więc, poza regulacjami prawnymi, pozostaje cały kompleks dziedzin decydujących o nierówności obywateli. No to i mamy demokracje, którym obce jest podstawowe założenie tego ustroju &amp;#8222;aby silni nie krzywdzili słabszych&amp;#8221;. Historia świata nie zna idealnego ustroju politycznego, zabezpieczającego w równym stopniu wszystkie interesy wszystkich obywateli, aby był odporny na korupcję i głupotę. W starożytnej Grecji demokracja była pochodną ludzkiego geniuszu, który zamiast być doskonalony ulegał stopniowemu zwyrodnieniu do postaci dzisiejszej. Lecz ludzkość dziś w katalogu ustrojów nie ma do zaoferowania nic lepszego, zatem nadzieja w doskonaleniu rozwiązania tego co mamy najlepsze. Nadzieja także w tym że, ludzkość wydziera Molochowi niewiedzy, coraz większe połacie wiedzy i pójdzie za radą amerykańskiego pisarza Edwarda Abbey (1927-1989) &amp;#8222;Jeśli sprzeciw nie wystarczy, musicie stawić opór. A jeśli i opór nie wystarczy, musicie zrobić przewrót&amp;#8221;. I to przewrót w obronie demokracji, zanim zostanie zakończony wymuszany na siłę proces globalizacji, której ostatecznym efektem będzie ustrój totalitarny (jedna owczarnia - jeden pasterz). 2. Kto rządzi naszą Polską  demokracją Przechodząc na pole demokracji w Polsce, mieliśmy ostatnio ciekawe doświadczenie w tym względzie. Upublicznienie przez prokuraturę warszawską, podsłuchanych rozmów telefonicznych min. Kaczmarka, komendanta głów. policji - Kornatowskiego i innych, i nie udowodniło że dokonali oni jakichś przestępstw a tylko ukazało to że, Kaczmarek składał fałszywe zeznania w jednej sprawie co miało implikować jego niewiarygodność w innych, daleko ważniejszych sprawach. Jednak niejako przy okazji, cała Polska dowiedziała się  jakim językiem posługują się polskie &amp;#8222;elity&amp;#8221; polityczno-biznesowe a także wypłynęła z mroku &amp;#8216;tajemnicy państwowej&amp;#8217; niejasna rola jednego z najbogatszych ludzi w Polsce, R. Krauzego . Ten &amp;#8216;biznesmen&amp;#8217; - właściciel firmy komputerowej &amp;#8222;Prokom&amp;#8221;, wzbogacony na kontraktach państwowych, nazywany w slangu telefonicznym &amp;#8222;płatnikiem&amp;#8221;, kiedy funkcjonariusze CBA (Centralne Biuro Antykorupcyjne) są przed bramą jego posesji w Gdyni, dzwoni &amp;#8222;na komórkę&amp;#8221; Prezydenta  Lecha Kaczyńskiego , po czym CBA odstępuje od przeprowadzenia akcji .  Krauze pakuje walizki i wyjeżdża &amp;#8222;na urlop&amp;#8221;. Po tych zdarzeniach okazuje się że, Krauzego wszyscy spotykali całkiem przypadkowo i to przelotnie. Nawet obaj panowie K&amp;amp;K zapomnieli że niedawno pani Prezydentowa, była matką chrzestną nowego jachtu R. Krauzego . To zestawienie, publicznie podawanych informacji, każe domniemywać istnienie powiązań biznesu z ludźmi władzy. W przypadku ery Millera  rządziła Agora (Michnik do Millera: &amp;#8222;...możecie uchwalać co chcecie a ja to i tak uwalę&amp;#8221;), erę Kwaśniewskiego wspierał Kulczyk a rządy AWS - Stokłosa zaś Kaczyńskich - Krauze. Jeszcze gdzieś po drodze &amp;#8216;chachmęcił&amp;#8217; Gudzowaty i paru innych, którzy także dorobili się fortun w podejrzanych okolicznościach. Można te spostrzeżenia uogólnić domniemaniem, że &amp;#8222; każdy układ rządzący w Polsce ma swego sponsora&amp;#8221; (płatnika ). Zakładając że od 1989 roku, nominalnie mamy w Polsce ustrój demokratyczny w którym z definicji, źródłem władzy jest wola większości społeczeństwa, pojawia się pytanie czyją wolę realizują elity polityczne, społeczeństwa czy swoich sponsorów? Wydaje się że niestety praktyka sprawowania władzy, rozmija się jednak z demokratycznymi założeniami ustrojowymi. Analizując problem wpływu kapitału na demokrację stosowaną, będę odnosił się tylko do fundamentalnej dla demokracji zasady &amp;#8222;realizacji woli społeczeństwa&amp;#8221; (bez której demokracja po prostu nie istnieje). 3. Preparowanie źródła władzy Społeczeństwo w wyborach typuje do sprawowania władzy krąg polityków, najczęściej na zasadzie mniejszego zła a nie większego dobra, najczęściej przy braku rzeczywistych możliwości świadomego wyboru, najczęściej pod presją sowicie opłacanych przez oligarchów środków masowej propagandy, dezinformacji i manipulacji świadomością. Już na tym etapie formowania się władz państwa, rola publikatorów zaznacza się w sposób oczywisty. To one decydują o tym co polscy wyborcy powinni wiedzieć a czego nie, którzy politycy i ugrupowania zasługują na dostąpienia zaszczytu sprawowania władzy a którzy są niegodni. To nie programy ugrupowań - a sympatie i antypatie szerzone w społeczeństwie bez ograniczeń przez publikatory, decydują o wynikach wyborów. Jeśli zważymy że te środki masowego przekazu z zasady są własnością kapitału zagranicznego , nieodparcie narzuca się wniosek iż władze w Polsce kreują nie Polacy  a nieznani z imienia animatorzy zagraniczni , ukryci pod - % udziału spółki w spółce, trzeciej i kolejnych spółek. Z czystym sumieniem można przyjąć że tak naprawdę Polacy nie wiedzą, kto i w jakim celu dokonuje wyboru opcji rządzącej, manipulując ich emocjami. A doskonałym przykładem jest eksplozja zaufania społeczeństwa do PiS, jednorocznej partii, która z niespełna 10 % poparcia,  stała się nagle główną siłą polityczną w Polsce. Ukształtowana przez publikatory wg potrzeb oligarchii finansowej &amp;#8222;wola większości społeczeństwa&amp;#8221; jest taka jak jej źródło  przeinaczona.  4. Deprawacja demokratycznych narzędzi Słuchając wypowiedzi polityków, czytając &amp;#8222;programy&amp;#8221; ugrupowań, odnosi się wrażenie że im częściej pada słowo &amp;#8222;demokracja&amp;#8221;, tym autorom dalsza jest idea demokracji. Zastanawiające jest także to że obrońcami demokracji są głównie ci, którzy odnoszą z jej praktykowania największe korzyści. Nie jest to tylko moja obserwacja wynikająca z chorej wyobraźni i widzenia demokracji w krzywym zwierciadle. Znakomity facecjonista amerykański z XIX wieku, zauważył to jako pierwszy twierdząc że: &amp;#8222;Arystokrata to demokrata z wypełnionymi kieszeniami&amp;#8221;. I nic do tej definicji ani dodać ani nic ująć, demokrację budują i strzegą &amp;#8222;jak oka w głowie&amp;#8221; ci, którym przynosi ona dywidendy. Kiedy zwycięski  [po wygraniu wyborów] establishment  usadowi się już na stołkach i synekurach, natychmiast zapomina o swym elektoracie, o tym co komu obiecywał i  zaczyna wierzyć w swe boskie pochodzenie . Za podstawowe swe zadanie przyjmuje skonsumowanie wyborczego zwycięstwa. Postanawia też że mandat do sprawowania władzy jest równoznaczny z przyzwoleniem na wszystkie samowolne decyzje, jakie będzie miał ochotę podjąć, łącznie też ze sprzedażą wszystkich obywateli w jasyr albo inną niewolę po wsze czasy. Establishment wie lepiej co potrzeba społeczeństwu i za nic nie pozwoli aby społeczeństwo, decydowało o sprawach najistotniejszych dla siebie w referendach. Uzurpuje sobie zatem prawo odmowy podmiotowości społeczeństwu które jest wszakże źródłem władzy. Zatem zwycięzcy &amp;#8222;demokratycznych&amp;#8221; wyborów w Polsce  (niezależnie czy to był PRL, III czy IV Rzeczpospolita) są rządami uzurpatorów . I tu zaczyna się drugi etap wpływu kapitału na demokrację. Pieniądz służy korumpowaniu tak wybranych przedstawicieli narodu, zjednując ich do uchwalania korzystnych dla pieniądza i jego właścicieli rozwiązań legislacyjnych jak też korumpowaniu urzędników państwowych i samorządowych, którym pozostawiono zbyt duży w stosunku do ich kwalifikacji moralnych margines decyzyjności. Jest oczywistym że, dla osiągnięcia korzystnych dla biznesu zmian legislacyjnych [a niekorzystnych dla większości niebiznesowej] oraz korzystnych dla pojedynczych podmiotów gospodarczych decyzji administracyjnych [ze szkodą dla ogółu], potrzebne są duże sumy pieniędzy. Mały a nawet średnio majętny kapitał, nie ma szans na finansowe sterowanie legalnymi organami państwa, liczą się tylko potentaci finansowi, rodzimi a głównie zagraniczni. Cezary Rozwadowski, 30 września 2007 r. To zestawienie, publicznie podawanych informacji, każe domniemywać istnienie powiązań biznesu z ludźmi władzy.</description>
  </channel>
</rss>


